Narkotyki - handel śmiercią

 

         Co pewien czas odżywa dyskusja na temat narkotyków i ich ewentualnej legalizacji. Problem narkomanii jest ważny i warto nad nim się na chwilę pochylić zwłaszcza w okresie kiedy rozpoczyna się rok szkolny, a za kilkanaście dni zapełnia się także korytarze wyższych uczelni. Narkotyki są bolączką zwłaszcza w środowiskach wielkomiejskich. Nie chodzi nawet o to, że na ulicach można natknąć się na proszącego o parę groszy na bułkę osobnika, którego wygląd ewidentnie wskazuje na fakt iż każde zdobyte pieniądze przeznacza na środki odurzające. Problem narkotyków jest o wiele poważniejszy bo dotyka zwłaszcza środowiska młodzieżowe. Nic więc dziwnego, że coraz częściej podejmowane są próby mające na celu zapobieganie rozszerzaniu się zjawiska narkomanii. Co do potrzeby zwalczania narkomanii nie ma w zasadzie rozbieżności. Jedynie skrajni liberałowie z jednej strony i lewica z drugiej strony twierdzą, że narkotyki powinny zostać zalegalizowane.

Skrajni liberałowie uważają, że jeżeli narkoman chce sobie niszczyć zdrowie to jego prywatna sprawa i nie można mu tego zabronić. Jest to oczywiście wierutna bzdura. Zażywając narkotyki człowiek wprawia się w stan nieświadomości i trudno się po nim spodziewać dojrzałych decyzji. Dlatego twierdzenie, że jest to jego sprawa jest niedorzeczne. Idąc tym tokiem rozumowania należałoby zaprzestać ratowania samobójców bo skoro ktoś postanowił odebrać sobie życie to wie co robi. A jednak ratujemy niedoszłych samobójców ponieważ do tego czynu skłoniły ich silne przeżycia po których nie do końca wiedzieli co robią. Dlatego nie można pozostawić człowieka samemu sobie tylko dlatego, że uzależnił się od narkotyków! Nie można twierdzić, że w najgorszym przypadku będzie jednego ćpuna mniej! Trzeba zrobić wszystko aby powrócił do stanu sprzed uzależnienia a swobodny, niczym nie ograniczony handel narkotykami na pewno temu nie służy.

Ale oprócz zaślepionych w tym wypadku (w wielu innych sprawach się z nimi zgadzam) liberałów problem jest także z przedstawicielami lewicy, którzy uważają, że najlepszym sposobem zwalczania narkomanii jest zalegalizowania tzw. narkotyków miękkich. Metoda taka (stosowana już w niektórych państwa) zdaniem jej zwolenników pozwoli na zaspokajanie potrzeb narkomanów przez środki mniej szkodliwe.

O ile w przypadku liberałów można powiedzieć, że mylą się bo trafił im się wypadek przy pracy, to w przypadku skrajnych lewaków prawie z założenia możemy zakładać, że się mylą. Nie inaczej jest tym razem. Co do zalegalizowania tzw. narkotyków miękkich to może to tylko doprowadzić do pogłębienia problemu. Po pierwsze przy handlu nielegalnym zawsze istnieje jakaś bariera dostępności. Nawet niewielka ale jednak. Po drugie narkotyki sprzedawane nielegalnie są znacznie droższe co w pewien sposób też wpływa na ich mniejszą dostępność. Po trzecie jak można zwalczać narkotyki jako zło jeżeli będą one legalne? Jak przekonać młodego człowieka, że wprawdzie narkotyzowani się jest dozwolone jednak lepiej tego nie robić? Wreszcie istnienie narkotyków miękkich nie wpływa na zmniejszenie zażywania narkotyków twardych tak jak istnienie piwa nie powoduje faktu, że alkoholicy przestają sięgać po mocniejsze trunki. Zresztą przysłowiową ,,Arizoną" też można się zapić na śmierć. Dlatego zezwalając na legalny handel narkotykami lekkimi otwieramy prawdziwą ,,puszkę Pandory".